No to już wiem jak wygląda połączenie wizualizacji a la Pink Floyd, brazylijskiej telenoweli, prezentacji dziewczyn przed wyborami miss disco-polo, diabła rodem z bajki Disneya, sześćdziesięcioletniego filmu klasy B i średnio urodziwej laski robiącej "aaaa" u dentysty któremu szwankuje lampa. Strasznie. Jedyne co na plus to może to miasto z diabłem, cierniami i człowiekiem rzucającym się z budynku. Cała reszta jest tak okropnie beznadziejna, nie pasująca do muzyki, kiczowata i tandetna, że nie wiadomo czy śmiać się czy płakać.
Serio, jeśli po porcelance i po tym kolejny teledysk Opeth będzie znów urozmaicony jakimiś laskami z szeroko otwartymi ustami (nie wiadomo z jakiego powodu, bo na przestraszoną ona nie wygląda - a jeśli miała, to chyba ja już lepiej od niej potrafię lepiej zagrać przerażenie

), to mi powiedzcie, będę wiedział, że nie należy oglądać i się załamywać.
Gniot.