A ja się zastanawiam, czy tej publiki na koniec zwyczajnie nie powyciszali trochę tam, gdzie mogła być za głośno

Ogólnie jak dla mnie najsłabszy utwór na BWP [nie mówię, że zły, po prostu najmniej przeze mnie lubiany], a mimo to nakręcił mnie na to DVD dwa razy bardziej niż dotąd. Czekam na moment, kiedy będę mógł je zamówić w Rock-Serwisie razem z nowym Oceansize [dotąd nie ma, ale zapewniono mnie w mailu, że będzie jak tylko polski dystrybutor się obudzi, że już wyszło] - sporo kasy, ale mam wrażenie, że dobrze zainwestowanej. Szczególnie, że ta wersja pięciopłytowa wcale taka droga nie jest. W promocji to wręcz bym powiedział, że to jest tanio. Ciekaw jestem jak to jest wydane - digipack? digibook? Bo jak płytki są w kopertach jak w przypadku limitowanego Watershed, to trochę lewo
